czwartek, 14 kwietnia 2016

Pozory czasem mylą

Opowiem Wam o pewnym zajściu i nie jest to historyjka zmyślona specjalnie na potrzeby bloga.
Rzecz działa się kilka lat temu w Polsce, w ośrodku, gdzie odbywały się imprezy integracyjne.
I właśnie  tam pracowała grupka mężczyzn. Zakładali stanowiska do tyrolek (takie zjazdy na linie w uprzężach), a że robili to już dziesiątki razy, to raczej się na tej robocie dobrze znali. Razem z nimi pracował chłopak, który poruszał się o kulach. Nie było to zwichnięcie i czy chwilowa niesprawność. O kulach chodził już od kilkunastu lat.

I gdy tak sobie pracowali, podeszła grupa osób, pracowników jakiejś dużej firmy. Firma zafundowała im wyjazd integracyjny, a atrakcją miały być zjazdy na tyrolce.
Jak to zwykle bywa na imprezach integracyjnych, wśród zwykłych pracowników był też szef, człowiek ważny i do tego ważniak straszny. Z pogardą patrzył na innych, bo z jakichś przyczyn wydawało mu się, że ma więcej, wie więcej i w związku z tym ma prawo do wyrażania  opinii na tematy wszelakiego kalibru.
Spojrzał więc na chłopaka niepełnosprawnego i mówi, a raczej pokrzykuje:
-Co wy tu Wyprawiacie?! W ogóle nie macie pojęcia o takiej robocie!
Chłopak podniósł głowę, a że skromny i grzeczny to cicho powiedział:
- My chętnie wysłuchamy Pana uwag.
- Ja nie będę marnował czasu, żeby Wam tłumaczyć!-burknął Pan Szef
- To może zechce Pan chociaż powiedzieć, gdzie zdobył wiedzę w tym temacie?- ciągnął sprawę chłopak.
- Ja mam  bardzo duże doświadczenie! Dużo się wspinam! Chodzę po górach!
- A jakie góry Pan zdobył?-pyta cierpliwie chłopak.
- Byłem na Kilimandżaro!-oznajmił wszystkim.
- A którą drogą ? Tą trudniejszą?- i tu pada nazwa trudnego szlaku.
-A skąd! To droga dla wybitnych wspinaczy, ja szedłem tą łatwiejszą! To też bardzo trudna droga! Nawet nie ma  Pan pojęcia, jak trzeba być dobrze przygotowanym, żeby ją pokonać!
- Dobrze, a gdzie jeszcze Pan był?-chłopak drąży temat.
- Na Mont Blanc!-wykrzykuje Szef.
- A jaką trasą?- i znów chłopak wymienia trasę trudniejsza.
I sytuacja się powtarza, bo Pan Szef wchodził trasą łatwiejszą.
Wypytał Ważniaka o jego pozostałe sukcesy wspinaczkowe, a gdy już miał zarys całej sprawy, spojrzał mu w oczy i powiedział:
- Co to za góry Pan zdobywał? Ja byłem we wszystkich tych miejscach, tymi samymi trasami i szedłem o kulach. Na Kilimandżaro dwa razy, na Mont Blanc dwa razy, na Elbrus, na Aconcaguę  też. I przyzna Pan , że to chyba żaden wyczyn, skoro taki kaleka jak ja zdołał tam wyjść.
Pan Szef bez słowa wpiął się w tyrolkę i zjechał.
Cała rozmowa przebiegała przy grupie jego pracowników. Ich szczere uśmiechy po oddaleniu się Wszystkowiedzącego zdradzały, jak dużą satysfakcje mieli z tego zajścia.

A chłopak nie kłamał, bo mimo złamanego kręgosłupa i dużego niedowładu kończyn, stanął na szczytach tych gór i nie był wnoszony, ani wciągany. Wszedł tam o własnych siłach.  I robił mnóstwo innych rzeczy, których nie powinien robić: malował dachy kościołów, ściągał azbest z wieżowców, sam zaprojektował i budował park linowy. Przez lata był właścicielem firmy, która wykonywała prace alpinistyczne. Wszystko to robił już po wypadku.

Nie można osądzać ludzi po pozorach, bo łatwo się pomylić i zaliczyć "wtopę". Takich tekstów używa czasem moja córka :)
A tak poważnie, trzeba patrzeć poza to co widzimy. Białe czasem nie jest białe...

I tak można w nieskończoność, ale najważniejsze, to być po prostu człowiekiem.








12 komentarzy:

  1. Fajna historia. Niektóry przyda się od czasu do czasu utrzeć nosa :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Daje do myślenia. Ściskam mocno :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Znam takich. Miałam niestety takiego szefa. Na każdy temat wiedział wszystko najlepiej. Już nim nie jest i szkoda, że nikt mu nie utarł nosa. Przydałaby się lekcja pokory. Ogromny szacunek dla chłopaka, który porusza się o kulach. Pozdrawiam:):):):)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serdeczne dziękuję i też pozdrawiam :)

      Usuń
  4. Niestety takie historie i tacy ludzie się zdarzają. Tym razem Ważniak trafił na szczęście na równego sobie i poległ. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem tak bywa, ale zdecydowanie więcej jest ludzi dobrych i ja na takich trafiam częściej.Pozdrawiam :)

      Usuń
  5. Bardzo poruszająca historia!! Bardzo lubię czytać Twoje posty!! pozdrawiam gorąco

    OdpowiedzUsuń