środa, 24 sierpnia 2016

Już wisi w powietrzu

Już inne poranki, takie rześkie i czuć w nich zbliżającą się jesień. I choć przyjdą jeszcze, słoneczne, ciepłe dni, to już  jest inaczej. Te poranne mgły na zaoranych polach, dojrzałe jabłka na drzewach, w ogrodach coraz więcej uschniętych liści, pustoszejące gniazda bocianów, grzyby w lesie...
Niby lato jeszcze...

I nie w Sylwestra, ale właśnie w takie późnego lata  poranki i wieczory, kiedy powietrze i ziemia pachnie już jesienią, wtedy temat przemijania dociera do mnie najbardziej.
Te puste gniazda i pierwsze, zeschłe liście spadające z drzew, są dla mnie  dobitniejszym symbolem tego co odchodzi, niż strzelające korki szampana i konfetti.
Dawniej, gdy byłam  dzieckiem, wakacje ciągnęły się w nieskończoność.
Nie wiem jak to się stało, ale teraz przelatują jak pstryknięcie palca. Dopiero zakończenie roku, radość ze świadectwa córki, a tu trzeba myśleć o nowym plecaku, bo stary podobno już się nie nadaje:)

A we mnie mieszane uczucia, bo szkoda lata bardzo, ale jesień też ma swój urok.
Prawie rok temu, ostatniego dnia października, szliśmy sobie na Babią Górę, a pogoda była taka piękna, jakby chciała wynagrodzić nam odejście lata. I gdzieś w połowie drogi na szczyt słonce grzało zupełnie jak w środku wakacji. Zdjęliśmy polary i maszerowaliśmy w bluzkach bez rękawków, nie mogąc się nacieszyć tym latem w środku jesieni:)

Takie momenty zostają w głowie na zawsze. I myślę sobie, że to całe szczęście, bo wracając do tamtego jesiennego dnia sprzed roku, do tej radości, która była wtedy ze mną,  do widoku Tatr ze szczytu Babiej, robi się jakoś raźniej i  zaczynam wierzyć, że może jeszcze tak będzie, że może nie same pochmurne dni przed nami.
A jeśli nie, jeśli ta jesień będzie wyjątkowo zimna to nic, bo przecież jest dom, który nas ogrzeje.
I będzie więcej czasu na to, na co zabrakło latem.
Więcej czasu na myślenie o tym co ważne i o tym, czym nie warto sobie głowy zaprzątać.
O tym, czy jutro będzie padał deszcz...
O tym, że trzeba komodę przemalować...
I o dzieciakach, jak sobie dadzą radę w tym swoim dorosłym życiu...
O firankach, że już się przykurzyły...

Będzie więcej czasu na radość, na plany, na nadzieję, na dobre pomysły i na na żale, zwątpienie, i smutek też.
Na wszystko.

A teraz żyjemy szybko, pedałujemy w różnych miejscach Polski, wymyślamy nowe trasy rowerowe, spacerujemy tu i tam, czasem robimy coś w domu, bo i on wymaga, by się nim zająć.
A bywa, że po prostu siadamy zwracając twarze do słońca- taki niby nic nieznaczący naturalny odruch, a jak pomaga, jak ładuje baterie na potem.










27 komentarzy:

  1. Wspaniały blog, jestem pod wrażeniem, dziękuję za mądre wpisy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja serdecznie dziękuję za te słowa i za poświęcenie czasu na zaglądanie tutaj:)

      Usuń
  2. Również najwięcej refleksji wywołuje we mnie koniec lata, to takie przestawienie mózgu z odpoczynku na okres pracy, skończy się beztroski gorąc i zacznie okres zimowych poranków, ale i to ma swój urok :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każda pora roku ma coś w sobie, ale ja zdecydowanie najbardziej lubię gdy jest ciepło. Lubię ciepłe wieczory,lekkie ubrania i otwarte drzwi salonu na taras. Pozdrawiam serdecznie:)

      Usuń
  3. Mam nadzieję, że i moje wejście na Babią będzie takie urokliwe, jak Twoje wspomnienie :) wspaniałe zdjęcia :) Nic, tylko piec szarlotkę! Kiss miła

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymam kciuki, żeby było tak pięknie jak tamtego dnia. Ściskam cieplutko:)

      Usuń
  4. Ja tam wolę lato i chciałabym żeby trwało przynajmniej tyle co zima😃😃pięknie tam u was,pozdrawiam gorąco

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i dlatego mi żal, że już odchodzi. Również pozdrawiam:)

      Usuń
  5. Podziwiam Twój entuzjazm. Z taką lekkością i zapałem piszesz zawsze o prostych sprawach. Pięknej jesieni Wam życzę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba te proste sprawy są w życiu najważniejsze:)Ściskam mocno:)

      Usuń
  6. Świetnie to ujęłaś. Nic dodać nic ująć. Czas rzeczywiście biegnie zawrotnie do przodu. Coś się zaczyna i już za chwilę się kończy. Ja najbardziej będę tęsknić za ciepłymi i długimi wieczorami. Pozdrawiam jeszcze wakacyjnie w ten piękny piątkowy dzień 😊 Monika😊

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trafiłaś w dziesiątkę, mi też ciepłych wieczorów brakuje zimą najbardziej:)Pozdrawiam:)

      Usuń
  7. Witam, dostałam zaproszenie do kręgu (chyba, ja się nie znam za bardzo na blogach, po prostu sobie piszę) to wpadłam. Właśnie wczoraj byłam na wycieczce po grzyby, hehe, koniec lata ma swoje uroki :-) pozdrawiam serdecznie :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to mamy identycznie, bo ja też za bardzo nie znam się na blogach i tak sobie tu tylko pisze co mi do głowy przychodzi. Pozdrawiam cieplutko:)

      Usuń
  8. Ostatnio czułam zbliżającą się jesień, a od tygodnia, mam wrażenie, że zgubiła drogę, za oknem pojawiło się słońce, w końcu jest ciepło - i chyba zachłannie łapię te promienie słońca, bo nie zdążyłam się nagrzać w te lato... dlatego myśli o jesieni odsuwam jak najdalej i delektuje się tym co daje mi natura :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja dziś w ten upalny dzień całkiem zapomniałam o jesieni. Najgorsze, że to ostatni weekend wakacji. Pozdrawiam:)

      Usuń
  9. O super, że mamy podobne spojrzenie na jesień. Na co nie było czasu w lato, będzie można zrobić jesienią, np. pomyśleć, hehe. Pozdrawiam też cieplutko a nawet upalnie bo w Warszawie gorąco i jutro na spacer pójdę sobie, nacieszyć oczy :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas dziś w Beskidach upał i lato po tym moim wpisie wróciła pełną parą. Miłego spaceru życzę:)

      Usuń
  10. A ja z radością czekam na jesień, uwielbiam jej kolory i zapach oraz smak :-) lato jest równie emocjonujące. Ale jesień ma w sobie jakiś czar. Piękne masz te kosze :-) buziolki kochana :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację Marzenko, w jesieni jest coś magicznego i też ma swój urok. Tylko ja bardzo lubię ciepło. Kosze wpadły mi w oko w Kikku no i nie mogłam się oprzeć:) Ściskam cieplutko:)

      Usuń
  11. Tez już czuję jesień pomału. Nigdy jej nie lubiłam, zawsze dopadała mnie jakaś depresja. Ale w Anglii spojrzałam na nią łaskawszym okiem. Mam nadzieję, że samopoczucie mi pozostanie pozytywne aż do zimy i do wiosny

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to trzymam kciuki za nasze samopoczucia:)

      Usuń
  12. Cieszę się z każdego słonecznego dnia i wykorzystuję go najczęściej na spacery, na siedzenie w ogródku, chcę się nacieszyć piękną pogodą, bo rzeczywiście zaraz jesień.Może będzie łagodna, może będzie słoneczna, zaskoczy nas ciepłem i lekkim wiatrem...Czas pokaże, póki co łapmy promienie słoneczne i napawajmy się ciepłem :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też się cieszę z każdego słonecznego dnia. Mam nadzieję na piękną jesień i życzę tego Tobie i sobie:)

      Usuń
  13. Oby jak najwięcej takich wspomnień :)
    Ja tam jednak wolę jesień od lata :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Hi !! I love your blog and you house .. you have a new follower
    angelica

    OdpowiedzUsuń