środa, 10 sierpnia 2016

O lecie, bombkach, choince i wolności.

Wiem, wiem, że nie powinnam narzekać, ale tak czekałam na to lato, na ciepło, na słońce, a jakoś tak mi się wydaje, że trochę w tegorocznym lecie za mało tych pięknych dni.
Staramy się korzystać z tego co mamy, łapać to ciepło, żeby starczyło na długie zimowe miesiące, ale patrzę na kalendarz, podglądam bociany, które za chwilkę odlecą i żal mi strasznie.

Kocham lato, ciepło, słońce,
rozgrzane deski tarasu pod stopami,
doniczki pełne kwitnących roślin na balkonie,
wieczory takie ciepłe, że nie trzeba żadnego swetra, tylko bluzka na ramiączka wystarczy,
i oglądanie gwiazd w takie wieczory, i liczenie tych co spadną, i życzenie koniecznie do spełnienia.
Od lat takie samo, żeby gorzej nie było.
Lubię to, że nie ma granicy, gdzie salon, gdzie taras, bo wszystko można robić na zewnątrz: pić herbatę,  gadać przez telefon, obierać ziemniaki na obiad i jednocześnie patrzeć na to, co urosło w ogródku.
A jak się zachce spaceru po tej mojej wsi, to tylko wystarczy otworzyć drzwi i można iść w tym, co się ma na sobie, bo nie potrzebne żadne swetry, kurtki, ciepłe buty i szaliki.

I już mnie zaczynał smutek ogarniać, że jak to tak, że koniec tego dobrego tak szybko się zbliża, ale pisząc komentarz na jakimś blogu kilka dni temu przypomniała mi się historia zupełnie nie letnia, tylko taka ze środka zimy.
Ci, którzy czasem zaglądają tutaj, wiedzą, że moja druga połówka to Krzysztof.  Krzysiek porusza się za pomocą kul. Przez kilka lat po wypadku i ciężkim urazie rdzenia kręgowego jeździł tylko na wózku. Po długich pobytach w szpitalu i na oddziałach rehabilitacyjnych zostały mu wspomnienia i przyjaźnie. Niektóre  przetrwały już ponad dwadzieścia lat. Panowie mimo sporej odległości i ograniczeń związanych z niepełnosprawnością, utrzymują stały kontakt.

I ja dziś nie o Krzyśku, tylko o jego koledze właśnie.
Tomek był sparaliżowany tak, że mógł tylko mówić i poruszać głową. Kilka dni przed Bożym Narodzeniem Krzysiek spytał mnie, czy mogłabym  ubrać choinkę Tomkowi.
Pojechaliśmy. Tomek leżał w łóżku, jak zawsze, a my  wieszaliśmy bombki. I jakoś tak jest, że każdy ma inny pomysł na wieszanie tych bombek. Jak ja powiesiłam z lewej strony, to On się denerwował i kazał przewieszać na prawą. Jak ja na dół z kolejną bombką, to On na to, że troszkę wyżej. Ja łańcuch w lewo, to On w prawo. I tak cały czas.
I już zaczynała mnie złość ogarniać. No bo jak to tak? Przecież ja tu przyszłam, chcę pomóc, a jemu nic nie pasuje.
Ale szybko zrozumiałam, że to strasznie trudno żyć w takiej niemocy, w takim uzależnieniu od kogoś drugiego.
Ubraliśmy choinkę i wróciliśmy do domu. Ja gotowałam barszcz, ubierałam stół, ale ciągle myślałam o tym, że On tam został w tym niedużym pokoiku i musi prosić o każdą rzecz, bo sam nawet szklanki wody nie jest w stanie sobie nalać.
Od tamtej chwili wiem co to jest wolność.
Wolność jest wtedy, gdy możesz sam wstać z łóżka, otworzyć drzwi, spojrzeć na słońce i powiesić bombkę dokładnie tam gdzie Ci się ubzdura.
Łatwo zapomnieć, jak dużo mamy.

A wracając do lata...
To nic, że nie jest takie jakby się chciało.
Przecież mogę wyjść i spacerować nawet wtedy gdy pada deszcz, albo zostać i poleżeć pod ciepłym kocem.
Mieć wybór, a nie mieć wyboru...



42 komentarze:

  1. Świetny post, dający do myślenia i zmuszający do refleksji nad życiem i samym sobą.
    Dziękuję:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja bardzo dziękuję, że poświęciłaś czas, żeby przeczytać to co napisałam. Ściskam mocno:)

      Usuń
  2. Myślę że zbyt mało wczuwamy się w sytuację innych,wiem codzienność nas przytłacza,ale jak to trafnie powiedziałaś mamy wybór...
    Świetny post,skłania do refleksji...
    Pozdrawiam cieplutko 😊

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba bardzo trudno się wczuć w sytuację ludzi ciężko chorych. I choć czasem człowiek się stara, to i tak wszystkiego nie jest w stanie zrozumieć. Serdecznie dziękuję i pozdrawiam:)

      Usuń
  3. Kochana masz rację, często ludzie marudzą a mają tyle szczęścia w życiu. Ja cieszę się każdym dniem, każdą chwilą. I co z tego, że lato jakieś takie nie letnie, chłodne i mało słoneczne. Dla mnie pogoda jest zawsze - albo świeci słońce albo pada deszcz. Pozdrawiam cię serdecznie i uśmiecham szeroko :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj racja! pogoda jest zawsze:) Dziękuję i ściskam cieplutko:)

      Usuń
  4. Idealna puenta :) liczę jednak na to, że wrzesień będzie ciepły, szczególnie początek i w Twojej okolicy :) ale jak nie, to i tak będziemy się świetnie bawić :)

    Warto pamiętać o ludziach, nawet, jak nas czasami drażnią, jesteś niezwykłą osobą!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też liczę na piękny wrzesień:) I czy ja dobrze pamiętam, że to właśnie we wrześniu bawisz się w Beskidach na weselu?

      Usuń
    2. No to może przypadkiem trafisz i do Żywca:)

      Usuń
  5. To prawda, w tym roku mało lata w lecie, brakuje mi tych upalnych dni jakie miały miejsce w tamtym roku (choć wtedy oczywiście narzekałam :/)

    Mój kolega z dzieciństwa trafił przypadkiem do tej samej klasy w liceum co ja, kilka dni po rozpoczęciu pierwszej klasy przestał przychodzić do szkoły, nauczyciele kręcili głowami sądząc, że to wagary, ale on walczył w szpitalu o życie. Wpadł pod tramwaj, przerwał rdzeń kręgowy - osoba, która czynnie uprawiała sport. Szok był ogromny, a jeszcze większe refleksje, moje i znajomych o szczęściu jakim jest wstanie rano z łóżka, oporządzenie się samodzielne i dotarcie do szkoły o własnych siłach. Nie doceniamy tego wielkiego daru...

    Ale naszła mnie też druga refleksja przy okazji wspomnień o ubieraniu choinki pod kontrolą kolegi, być może nieco za surowa i nie wypada, ale... wiele osób z mojego otoczenia zajmowało się osobami dorosłymi, które przez choroby utraciły samodzielność. Bardzo często w tych historiach zamiast wdzięczności za pomoc, zwykłego docenienia była tona wrogości i wymagań do tych dobrowolnych opiekunów. Wiem, że to złość na chorobę, że poczucie upokorzenia, ale przecież osobie pomagającej także bywa trudno, odczuwa zmęczenie i smutek i... Po prostu nie do końca rozumiem ten mechanizm, ten bunt za pomoc. Ale zdaję sobie sprawę, że łatwo jest mówić nam ludziom zdrowym, więc to co piszę to ot lekkie przemyślenie, nie osąd.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jesteś bardzo mądrą młodą kobietą i nie dziwi mnie, że się zastanawiasz nad problemem wrogości i braku cierpliwości ludzi ciężko chorych. Wydaje mi się, że to bardzo trudno być cierpliwym, miłym i ważyć słowa, gdy się bardzo cierpi, a ból i ograniczenia nie pozwalają zebrać myśli. Czasem nas coś boli, ale zazwyczaj wiemy, że to tylko przejściowe. Ludzie sparaliżowani, po ciężkich urazach rdzenia kręgowego borykają się z wieloma dolegliwościami, które utrudniają życie. Ciągły ból i brak nadziei na poprawę stanu zdrowia są przyczyną rożnych reakcji, a czasem i agresji w stosunku do najbliższych.

      Usuń
  6. Sierpień jest dla mnie wyjątkowo sentymentalnym miesiącem. Wszystkimi zmysłami wyczuwam już nadchodzącą jesień. To dziwnie zabrzmi,ale po tęsknym szczekaniu psów, wiem że przyroda już się zmienia. Wolność to coś, co cenię sobie w życiu najbardziej. I zawsze podejmowałam ryzykowne decyzje, żeby ją dla siebie zachować. Co do pogody, to mam nadzieję, że wkrótce się zmieni, bo wybieram się w Twoje strony, a raczej będę tamtędy przejeżdżać. Choć kusi mnie, żeby do Twojego miasteczka zajechać, bo mam do niego sentyment.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z sierpniem mam zupełnie tak jak Ty, a co do przejazdu przez moje okolice, to cieszę się bardzo, bo mamy szansę się spotkać:)

      Usuń
  7. Bardzo mądrze napisane. :) Niestety ludzie często mają tendencję do narzekania. Wszystko jest nie tak, jak być powinno, tamtego się zrobić nie da, a coś tam jest ponad nasze siły. Prawda jest jednak taka, że często, to my sami stawiamy sobie ograniczenia, bo nie umiemy lub nam się zwyczajnie nie chce wyjść poza utarte schematy. Mało tego… Polacy są mistrzami w tego typu gadaniu. Byłam w Niemczech, Francji czy Chorwacji. Ludzie uśmiechnięci, otwarci i ciekawi świata. A tutaj człowiek wsiada do autobusu i mu się wszystkiego odechciewa. Nie wiem, gdzie dokładnie leży przyczyna tego wszystkiego. Może to przez to, że żyjemy w takim kraju, a nie innym kraju. Często bez pespektyw, dobrej organizacji w urzędach i służbie zdrowia, harując za jakieś śmieszne pieniądze, po to, aby na starość ledwo wiązać koniec z końcem? Albo po prostu już mamy taką mentalność...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zadałaś pytanie i sama sobie na pod koniec komentarza odpowiedziałaś:) I zgadzam się z tym co napisałaś, bo trudno się uśmiechać kobiecie, która po całym miesiącu pracy w fabryce zarobi tyle, że nie stać jej, by odłożyć grosz na choćby skromny, kilkudniowy wyjazd w wakacje.Trudno być radosnym, gdy ludzie pracując mają dylematy, czy zapłacić czynsz, czy opłacić zaległy prąd. Niestety wielu polaków tak żyje i wydaje mi się, że to jest główny powód frustracji ludzi w naszym kraju.

      Usuń
  8. Mam podobnie jak Ty że czekałam na piękne lato a tu nie wiadomo do końca co to za pora roku, bo niby lato a aura jakby jesienna. No ale nie przeszkadza mi to bo w końcu jesień a zwłaszcza październik to mój najpiękniejszy miesiąc a zatem staram się też jak Ty patrzeć na ten stan z dystansu i cieszyć się tym co jest, czyli tą odrobina słońca i ciepła a szczególnie spełnianiem moich życiowych pasji i potrzeb jakie mi na co dzień towarzyszą. Pięknie opisałaś to co Cię cieszy oraz w czym odnajdujesz codzienna radość, która nadaje nam motywacji do spełnienia naszych duchowo - sercowych realizacji nas samych, co jest najważniejszym powołaniem nas Kobiet. Miło się Ciebie czyta a także przyjemnie jest być z Tobą w codzienności - która nas wszystkie łączy :) Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie i życzę Ci samych cudownych, szczęśliwych i radosnych a także spełnionych dni łącznie z dzisiejszym...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że znalazłaś troszkę wolnego czasu i zechciałaś poczytać o tym, co leży mi na sercu:)Nawet nie wiesz, ile znaczą dla mnie takie komentarze:) Poza tym przypomniałaś mi o zeszłorocznym październiku i o tym, jak dzień przed świętem Zmarłych wchodziłam na Babią Górę i było tak ciepło, i pięknie, że szłam w koszulce bez rękawków, a z samej góry było widać Beskidy, a w oddali panoramę Tatr. Widzisz i już się człowiek cieszy, że może w październiku właśnie spotka słońce takie, jak w środku lata:)Serdecznie dziękuję i Tobie też życzę wszystkiego co najlepsze:)

      Usuń
  9. No i wszystkiego dobrego dla Ciebie i Twoich Kotków :) Miłego dnia...

    Chciałam dołączyć do Twoich Obserwatorów ale ich na Twoim Blogu nie ma, szkoda. Jeśli wstawisz, to z przyjemnością do nich dołączę. Moc serdeczności dla Ciebie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W imieniu kotków bardzo dziękuję:) A Obserwatorów wstawiłam wedle życzenia:)Ściskam cieplutko:)

      Usuń
  10. No tak, często zapominamy, że możliwość poruszania się i wykonania podstawowych czynności to nie jest pakiet życiowy, który każdy ma. To nasze podstawowe szczęście, które często jest niedoceniane.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To o co nigdy nie musieliśmy zabiegać jest często przez nas niedoceniane:)

      Usuń
  11. Trafne bardzo spostrzeżenie. Zawsze mi szkoda, że takie "myśli" nie pozostają we mnie na stałe. Gdy przychodzą trudności i gorsze dni to łatwo zapomnieć o tym wszystkim co ma się w życiu dobrego.
    Dobrze, że co i rusz trafiam na takie wpisy, historie, opowieści, ludzi, którzy potrafią postawić mnie do pionu.
    Dziękuję i Tobie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie myśli nigdy nie zostają w głowie na stałe. Zawsze człowiek się rozpędzi i zapomni w tej pogoni za czymś niby lepszym. Ale dobrze czasem zwolnić, rozejrzeć się i dostrzec zalety tego co mamy. To ja dziękuję i pozdrawiam serdecznie:)

      Usuń
  12. Dziękuje Kochana, już u Ciebie Jestem :) Pięknego dnia Tobie i Twojej Rodzinie życzę...

    OdpowiedzUsuń
  13. Piękny tekst. Wzruszyłam się bardzo. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  14. Uderzasz zawsze w punkt ze swoimi przemyśleniami. Tak często nie zdajemy sobie sprawy ile mamy! Jak wiele otrzymaliśmy mając zdrowe nogi, ręce, mogąc chodzić, biegać, pływać, patrzyć na słońce i świat!
    Jak bardzo trzeba być za to wdzięcznym - przyjemniej powinno :))
    Twój blog to jedno z moich ulubionych miejsc w sieci. Można poczytać o mądrych i ważnych sprawach :)
    DZIĘKUJĘ <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja dziękuje, że tu zaglądasz i poświęcasz czas temu co tu napisałam. Ściskam mocno:)

      Usuń
  15. Dobrze, że o tym piszesz, bo my ludzie często zapominamy być wdzięczni za to, co mamy i tracimy czas na narzekanie i użalanie się nad sobą. Mnie też się to w sierpniu zdarzało, bo a to remont za długo trwa, a to jak w końcu mogę gdzieś wyjść, to jest brzydka pogoda. A jednak już mogę coś wokół siebie zrobić i choć nie mogę wychodzić codziennie jak inni ludzie i jeździć po świecie, to i tak jestem wielką szczęściarą, że nie jestem sparaliżowana, jak wyżej wspomniany kolega. Pozdrawiam Was i życzę mnóstwo życiowego optymizmu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ta świadomość, że nie jest najgorzej, ze inni są w o wiele gorszym położeniu, że możemy zrobić to, czy tamto jest nam bardzo potrzebna. Pozdrawiam serdecznie:)

      Usuń
  16. Tak, często zapominamy co mamy. Żyjmy i cieszmy się chwilą. pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba cieszyć się chwilą i doceniać to co mamy. Pozdrawiam:)

      Usuń
    2. Chciałabym Przekazać Ci informację, że dzisiaj nominowałam Cię do Liebster Award.
      Jeśli zechcesz przyjąć nominację, to zapraszam - http://katalog-inspiracji.blogspot.com/2017/07/filmy-3x-polecam-liebster-award.html.
      Pozdrawiam wakacyjnie:)

      Usuń
  17. Przeczytałam książkę pt.Oddany Hoyta i obejrzałam film Nietykalni Razem mogą wszystko i rozmawiałam też z panem na wózku i wiem że móc zrobić coś samemu to prawdziwe szczęście.Cieszmy się z tego że mamy tak wiele wyborów:-) Ściskam serdecznie:-*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też oglądałam nietykalnych. Mamy wielu znajomych, którzy są niepełnosprawni i staram się wczuć w ich położenie, ale tak naprawdę kto się nie znajdzie w ich sytuacji nie wiek jak to jest. Ale powtórzę za Tobą, że móc zrobić coś samemu to duże szczęście.Ściskam cieplutko:)

      Usuń
  18. Piekny post i poruszajacy.Lipiec był piękny wręcz upalny,pod koniec trochę się obchodziło. Pierwszy tydzień sierpnia gorący i początek urlopu spędzony na rowerze poznawalismy nowe trasy w naszym rejonie , drugi trochę chodniejszy .Cieszyłam się,ze tak mogłam spędzić urlop może przyjdzie taki czas kiedy będą mniejsze wydatki i gdzieś z mężem pojadę.Serdecznie pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Urlop na rowerze to piękna sprawa. My też cały czas pedałujemy i sprawia mi to ogromną frajdę:)Dziękuję i pozdrawiam:)

      Usuń
  19. Przepiękny wpis ...
    Cieszmy się z tego co mamy i celebrujmy nasze małe szczęścia. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  20. hehehe, na szczęście też to odkryłam, ale to dlatego,że mało brakowało a bym leżała. Coraz bardziej sprawna jestem po wypadku ale bardzo mnie wzrusza czyjaś niemoc. Kochana jesteś, że myślisz o ludziach. Dla takich osób jak Ty napisałam kiedyś posta Persifal o operze Ryszarda Wagnera, w której często powtarza się refren do czego prowadzi współczucie. To jest nagroda dla takich ludzi jak Ty :-)

    OdpowiedzUsuń