wtorek, 13 grudnia 2016

Magia

My, urodzeni w latach 70-tych dobrze pamiętamy jak waliło nam serce przy nagrywaniu jakiegoś kawałka z radia na radiomagnetofon. Niektórzy mieli Kasprzaka, inni Grundiga-kaseciaki:) Trzeszczało, bo antenka krótka, jakość dźwięku taka, że tylko płakać, ale radość z luksusu, że można sobie puścić kawałek kiedy się chce-bezcenny:).
Czasem jak tak sobie wszystko przypominam, to widzę tyle różnic w tym naszym życiu wtedy i dziś.
Życie towarzyskie, kontakty międzyludzkie-te pojęcia mają teraz zupełnie inny wymiar.
Które z naszych dzieci potrafi sobie wyobrazić, że po nieobecności w szkole zaległych lekcji nie przysłała koleżanka mailem, czy sms-em, a trzeba było czasem zasuwać na drugi koniec miasteczka, pukać do drzwi, a bywało, że i wrócić bez niczego, bo Gośki, czy Kaśki nie było właśnie w domu.
Gdy człowiek chciał się spotkać z koleżanką, to leciał do niej pod blok i darł się: Grażyna!!! A Grażyna, po kilku takich wrzaskach pojawiała się w jednym z okien na czwartym piętrze i machała ręką. Wtedy dopiero człowiek gnał do góry. Przecież nie było sensu pędzić na czwarte piętro bez sprawdzenia czy jest w domu.
Z tym darciem pod domem, czy blokiem to była wtedy jakaś norma. Teraz sąsiad jak nic zadzwoniłby na policję słysząc takie hałasy. No ale po co się drzeć jak są telefony i smsy.
Grażyny rodzina mieszkała jeszcze wtedy w kawalerce: mama, tata, brat i Ona. Nigdy Jej rodzicom nie przeszkadzało, że tam przesiadujemy i nigdy moim nie przeszkadzało, że Ona ciągle bywa u nas. Lekcje odrabiałyśmy czasem u niej w łazience na pralce, bo pokój był zajęty przez innych domowników. Bez telefonu, internetu i własnego pokoju  Grażyna uczyła się bardzo dobrze.

Pamiętam świat: miasta, sklepy, ludzie...-wszytko miało inny kolor niż teraz, a raczej było pozbawione wielu dzisiejszych kolorów. Świateł też. Neony były tylko na niektórych budynkach, a teraz świeci się prawie całe miasto. Wtedy różów, fioletów, turkusów, odcieni błękitów było mało.
Ale ten mniej kolorowy świat był chyba jednocześnie mniej powierzchowny.
Ludzie rozmawiali więcej, zatrzymywali się przy sobie na dłużej, cieszyli się z drobniejszych rzeczy.
I pomimo tej szarości świata, tego braku dostępu do słodyczy, jedzenia, ubrań  to nasze  życie wcale nie było szare.
Magia była we wszystkim: w pachnącej chińskiej gumce, której zapach pamięta wielu z nas do dziś, w tym trzeszczącym kaseciaku, w farbowaniu tetry by wyczarować z niej piękną kieckę i w zasuwaniu na drugie osiedle po lekcje do koleżanki.
Kto przeżył dzieciństwo i młodość w tamtych latach wie doskonale o czym mówię:)
Młodsi tego nie pojmą, bo wychowali się w rzeczywistości zupełnie innej. I wcale się temu nie dziwię, no bo przecież ja sama już nie potrafię wyobrazić sobie życia bez komórki, internetu i innych dobrodziejstw współczesnego świata.

To, że my w tych pachnących gumkach i kaseciakach  mieliśmy magię swojego dzieciństwa to pewne.   
Następne pokolenia też  będą miały swoją magię, ale w zupełnie innych rzeczach. Inne przedmioty i wydarzenia będą wspominać z łezką w oku i może  też  z tęsknotą:)
Ale najważniejsze, by nie wszystko było dla nich takie zwyczajne i "po prostu", i żeby chciało im się jeszcze o czymś marzyć i czegoś pragnąć.

 A te wspominki to przez grudzień. Święta za moment i człowiek jakoś tak częściej wraca do przeszłości:)

I jeszcze kilka fotek, ale niech Was nie zmylą te zdjęcia. W wielkiej tajemnicy Wam powiem, że mamy jedną taką małą panienkę, która wszystko nam przekłada, przesuwa, przenosi... Jednym słowem, albo w dwóch: Zośka Demolka:)
Wczoraj ubraliśmy choinkę, a dziś widzę jak Zosia kolejny raz zdejmuje niektóre świecidełka, układa w wózku dla lalek  (nie mam pojęcia dlaczego?) i maszeruje z tym swoim łupem tam, gdzie jej się właśnie podoba:)



 





38 komentarzy:

  1. Piękne zdjęcia, a czytając Twój tekst zrobiło mi się tak nostalgicznie, chociaż należę do starszego pokolenia. Masz rację, nasza mentalność zdecydowanie ulega ciągłym zmianom. :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zmieniamy się i świat się zmienia. Nasze dzieci mają już zupełnie inne warunki do rozwoju. Dziękuje i pozdrawiam serdecznie:)

      Usuń
  2. Ja też jestem dzieckiem lat siedemdziesiątych. Tak dobrze wrócić wspomnieniami do tamtych czasów - czasów dzieciństwa. Aż się rozmarzyłam.
    Pozdrawiam ciepło:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem jakoś tak same myśli wędrują do lat dzieciństwa i młodości:)

      Usuń
  3. Piękny post...... dziękuję ci za niego bo przeniosłam się w czasie! Pamiętam zapach mojego piórnika do pierwszej klasy, zapach kredek świecowych! Wiele zapachów mam w głowie... pamiętam jak zakrywałam się kołderką i nagrywałam piosenki z listy Niedzwieckiego. I też z koleżankami umawiałyśmy się przez okna. Moi rodzice tęsknią za tymi czasami ale tylko i wyłącznie ze względów towarzyskich, bo wspominają że byli młodzi, pracowali ale był czas na zabawę, spotkania, imprezy i zawsze mi mówią, że my za dużo ganiamy, wszystko w pośpiechu...... inne czasy , szkoda że tak bardzo ludzie sie zmienili... pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też myślę, że szkoda, bo w tej gonitwie, w tym pośpiechu bardzo dużo nam umyka z tego, co właśnie najważniejsze. Serdecznie dziękuję i pozdrawiam cieplutko:)

      Usuń
  4. Ech, dlatego w Polsce odradza się nacjonalizm, bo młodzi ludzie nie wiedzą czym jest strach, wyćwiczeni strzelankami, mordowaniem na czas wydaje im się, że nasze opowieści o tym, jak było kiedyś, to jakieś okropne mrzonki. Dzisiaj nie krzyczy się: Grażyna, tylko wysyła snapchata :) Myslimy i wspomnamy przyjemności, a tu tyle nieprzyjemności przed nami, wybacz, że tak się zamyśliłam beznadziejnie pod Twoim pięknym wpisem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie przeżyłam wojny, ale moja Mama opowiadała mi dużo. Choć była wtedy małym dzieckiem, to doskonale pamiętała egzekucje na ulicach, bomy spadające na Jej szkołę... Wystarczy popytać, poczytać i okaże się, że codziennie biegniemy do pracy obok miejsc, gdzie ginęli ludzie. My wiemy o tym od tych którzy to przeżyli, ale nasze dzieci dostają już opowieści z "drugiej ręki", jak jakąś bajkę. Może dlatego im trudniej uwierzyć, że taki koszmar jest możliwy.

      Usuń
  5. Piękne zdjęcia.
    Też pamiętam to nagrywanie na kasety i cotygodniowe słuchanie listy przebojów z radia :)
    Ciekawe co nasze dzieciaki będą tak wspominały :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trójka, Niedzwiecki...to były czasy:)

      Usuń
  6. Zaczęłam czytać i już pierwsze zdanie wywołało u mnie dreszcz... Ale to przez miłe wspomnienia. Pamiętam, kiedy mniej więcej w 1996-97 też nagrywałam piosenki z radia na kasetę! Czekałam całą listę przebojów na moje piosenki, no i jak tylko się zaczynały, szybko wciskałam odpowiednią kombinację na CONDORZE i bach, szło na taśmę :).
    To prawda, świat się zmienia i nie zawsze wychodzi to nam na lepsze. Wiele razy powtarzałam, że chciałabym żyć w zupełnie innych latach, tych wcześniejszych, np. właśnie w 70tych. Wiele udogodnień dzisiejszych czasów sobie cenię, ale czasem tęsknię za tym, czego nie miałam możliwości przeżyć w 100%, a jedynie poznałam tego część, kiedy już właściwie się kończyło...
    SUper zdjęcia wybrałaś, bije z nich taka magia ciepłego, świątecznego domu :). Pozdrawiam gorąco!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdy pisałam tekst o nagrywaniu, to zastanawiałam się, kto jeszcze zrozumie o co mi chodzi. A tu proszę, są jeszcze ludzie, którzy to pamiętają! Serdeczne dzięki za ciepłe słowa:)

      Usuń
  7. Piękny post i zdjęcia...
    Ja też jestem dzieckiem urodzonym w latach 70-siątych, pamiętam doskonale tamte czasy, czyli dzieciństwa i potem młodości... Nagrywałam piosenki z radia na jednokasetowego Kasprzaka, zazdrościłam innym dwukaseciaków, niestety mojej Mamy nie było wtedy stać na taki sprzęt dla mnie. Pamiętam te pachnące gumki (niektórzy nawet próbowali, czy są jadalne...hihi), zagraniczne wypasione piórniki na suwaki które mieniły się kolorowymi akcesoriami w środku (z wypiekami na twarzy pisałam swoje imię w 24 kolorach, oczywiście pożyczonymi kredkami).Czasy się zmieniły, nasze dzieci już tego nie zaznają, ale tak jak napisałaś - oni też będą kiedyś wspominać ze wzruszeniem ten SWOJ przeszły czas...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy z nas chyba próbował, jak smakuje chińska, pachnąca gumka:)

      Usuń
  8. Dziękuje za te słowa i piękne zdjęcia ja też jestem dzieckiem tamtych czasów . Kasia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja dziękuję, że tu jesteście i mogę wspominać sobie razem z Wami dawne czasy:)

      Usuń
  9. Śliczne zdjęcia i piękny post.To były czasy ja niestety nie mialam magnetofonu był adapter i płyty i oczywiscie radio.Płyt miałam bardzo dużo, których część mam jeszcze.Na listę Marka Niedźwieckiego bardzo lubiłam słuchać. Jest co wspominać z lat dzieciństwa.Zabawy na podwórku do późnego wieczora.Teraz młodzi jak się spotkają to siedzą i bawią się komórkami.Serdecznie pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Adapter i płyty to też magia naszej młodości:) i te trzaski w miejscach gdzie były rysy na płycie:)Pozdrawiam również:)

      Usuń
  10. Ja też jestem urodzona w latach siedemdziesiątych!!! Wspaniale wspomnienia
    Super post i zdjęcia...
    Pozdrawiam
    Karina

    OdpowiedzUsuń
  11. Gwieździście i magicznie na tych Twoich zdjęciach :)
    Rozbawiłaś mnie bardzo tym postem... bo tak się przez chwilę zastanowiłam, że w sumie specjalnie to się u mnie dużo nie zmieniło... jeśli mój siostrzeniec jest chory, to kumpel przychodzi do niego z lekcami i tym co się w szkole działo - bo przecież ta część zawsze była i jest najważniejsza :) a z tymi krzykami pod blokiem, to zaśmiałam się na głos... nie tak dawno zajechali do mnie znajomi (jedno małżeństwo kiedyś już u mnie było, ale nie pamiętali w której klatce), a koleżanka z drugiego małżeństwa nie wiedziała. Wysiadła więc z samochodu i drze się pod blokiem: "Arleta!!!!!! Arleta!!!!" Haha, zaczęłam się śmiać i pukać w okno, po czym wszyscy rozradowani machaliśmy do siebie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajna jest taka normalność i dobrze, że jeszcze jest wokół Ciebie:)Ściskam:)

      Usuń
  12. Mamy swoje wspomnienia i to jest piękne :-) jejku jak u ciebie ślicznie. Pozdrawiam cieplutko :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem miło tak powspominać:) Dziękuję i przesyłam uściski:)

      Usuń
  13. Ja też nagrywałam piosenki z radia na magnetofon, a nauczyła mnie tego moja starsza siostra:) Grudzień ma coś w sobie takiego, że częściej wspominamy przeszłość i dzieciństwo... Oj różniło się ono od dzieciństwa naszych dzieci.
    W grudniu również bardziej tęsknimy za tymi, których już nie ma...Święta mają dla mnie słodko - gorzki smak. Z jednej strony są cudowne, ale jednocześnie tak bardzo brakuje wtedy tych z którymi już nie podzielimy się opłatkiem...Przepraszam ale Twoje posty wywołują u mnie taką właśnie nostalgię...Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, że z tą tęsknotą za tymi których już z nami nie ma w grudniu jest zawsze gorzej. Gdy szykujemy się do świąt, gdy ubieramy choinkę nasze myśli częściej krążą dookoła tych, co odeszli. Dla mnie też Święta mają słodko-gorzki smak, a w tym roku będzie szczególnie ciężko, bo moja druga połówka spędzi je w szpitalu. Pozdrawiam serdecznie:)

      Usuń
  14. Magiczne zdjęcia. I też jestem z lat 70 -tych, więc twój wpis jest mi bardzo bliski. Buziaki :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serdecznie dziękuję i ściskam cieplutko:)

      Usuń
  15. Moja magia dotyka lat sześćdziesiątych i dla mnie jest najpiękniejsza, ale masz rację, każdy ma swoją.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy ma swoją i każdy ma to swoje "coś" za czym tęskni i przypomina sobie ze wzruszeniem:)

      Usuń
  16. Ale masz dużo pięknych dekoracji! Baardzo klimatycznie! Ślicznie urządzone zakątki! :)♥

    OdpowiedzUsuń
  17. Piękne kadry a Zocha to istna moja Zuza:))haha pozdrawiam cieplutko i życzę wesołych i radosnych Świąt Bożego Narodzenia:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serdeczne dzięki i również wesołych Świąt:)

      Usuń
  18. Ja też jestem z tego pokolenia. Oj pamiętam doskonale nagrywanie płyt z radia i to oczekiwanie na audycje Tomka Bekińskiego, Marka Wiernika czy Wojciecha Manna. Fajne były to czasy. Trochę siermiężne, ale rzeczywiście było się bliżej siebie. Moja córka niedawno zniosła ze strychu stary magnetofon, całe pudło moich kaset i słucha tej mojej muzyki z zapałem. Mam więc trochę taki powrót do przeszłości:) Pozdrawiam serdecznie Kasia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To miłe, że dzieci "wygrzebują" naszą przeszłość i sprawia im to frajdę. Pozdrawiam cieplutko:)

      Usuń
  19. Doskonale to pamiętam - to były czasy...

    OdpowiedzUsuń
  20. Urodziłam się w latach 80tych, ale też pamiętam nagrywanie z radia na kasety, miałam wtedy "jamnika" :-) Bawiłam się najczęściej na dworze, krzyczałam do okien koleżanek, pokój dzieliłam z bratem, mieszkałam na 4 piętrze, z niedziałającym ciągle domofonem, uczyłam się tak sobie, chodziłam pieszo na wiejskie dyskoteki i piłam pyszną pomarańczową :Fruktonadę", której smaku nie zapomnę.Te chwile to magia, niech trwa w mojej pamięci jak najdłużej...A Twoja w Twojej ;-)

    OdpowiedzUsuń