wtorek, 5 kwietnia 2016

Bez celu umiera

"Bez celu umieram" - kiedyś powiedział w jednym z wywiadów po zdobyciu kolejnej góry, a media uznały to za jego motto życiowe.

I chyba faktycznie "umiera", jak tylko nie ma planu i pomysłu na "coś jeszcze".
Niektórzy twierdzą, że osiągnął dużo, bo był nawet  tam, gdzie jeszcze żadna osoba o kulach nie weszła.
On mówi, że to nic takiego.

Miał 21 lat, gdy jedna chwila nieuwagi zabrała mu zdrowie i najlepszego przyjaciela.
Gdy większość jego rówieśników wchodziła w dorosłość, On zaczynał swoje drugie życie - życie po wypadku.

Wyobraź sobie:
masz 21, zdrowie, młodość, przyjaciół, dziewczynę, ukończony kurs wspinaczkowy, kochasz góry... a i najważniejsze - masz przecież nogi, które potrafią biegać.
(Te biegające nogi będą Mu się śniły jeszcze przez kilka lat)

I nagle leżysz w łóżku szpitalnym. Zostaniesz tam na całe piękne lato, a do domu wrócisz na wózku inwalidzkim dopiero za  rok.
Twoja dziewczyna/chłopak jest już z innym/inną,  przyjaciele pamiętają, ale na wózku nie pojedziesz tam gdzie oni.
Ból będzie Ci przypominał upierdliwie o sobie.
Czasem zrobi sobie przerwę, a w tych przerwach będziesz myślał/myślała o tym, o czym zaczyna się myśleć gdy żyje się bez bólu.

Masz szczęście bo to  nie o Tobie, tylko o Nim.

Ale jeśli masz masz wyobraźnie, a zakładam, że tak, to rozumiesz, że w takim stanie nie jest łatwo  mieć nadzieję, plany, kochać, dbać, zdobywać, śmiać się, budować... żyć.

I nawet ja zapominam, a przecież po latach powinnam już pamiętać i wiedzieć.
Ale zapominam, bo On uparty i żyje mimo wszystko.
I robi rzeczy, które nie wszyscy zdrowi potrafią i chcą robić.
Zapominam i naburmuszona dzwonię, dlaczego jeszcze nie wraca z pracy, a już powinien.
Zapominam, że wolniej, że trudniej...
 
I pewnie będzie zły, że piszę o Nim, ale  może uda mi się jakoś ujść z życiem  :)

To właśnie On wyciągnął mnie w weekend na rower w jedno z najpiękniejszych miejsc w Polsce.

A jeśli chcecie dowiedzieć się czegoś więcej na Jego temat, to zajrzyjcie  TU
























20 komentarzy:

  1. Pieknie napisane, wzruszyłam się.Dziś byłam podpisać akt notarialny, już dotarło do mnie, że moje wymarzone mieszkanie zbliża się do mnie wielkimi krokami, już za chwilę będę miała swój własny kąt, o którym zawsze marzyłam i tak się z tego cieszę, że z wrażenia nie mogę usiedzieć na miejscu, a teraz myślę ile to człowiek ma w życiu szczęścia.Doceniam to, kto jak to ale ja doceniam wszystko to co mnie w życiu dobrego spotyka.I cieszę się jak cholera, że mam to co mam i najważniejsze zdrowie, jestem szczęściarą, a jak czytam to co napisałaś, to myślę, że nawet potrójną.Życie czasami nas tak doświadcza, żeby uświadomić sobie, iż warto doceniać każdą chwilę i każdy sukces.Nie powiem, że w życiu było mi łatwo, bo spotkało mnie wiele nieszczęść, ale to wszystko dało mi do zrozumienia, że najważniejsze jest życie, bo ono jest tylko jedno i trzeba je przeżyć jak najlepiej, nie ważne w jaki sposób zostaliśmy doświadczeni, bo warto żyć i spełniać marzenia.Życzę zatem Wam obojgu spełnienia marzeń i cudownego życia, pełnego sukcesów i szczęścia :-)))) Ściskam serdecznie :-***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O kurcze, to wspaniała wiadomość!!! Strasznie się cieszę, bo ja dobrze wiem, jakie to szczęście podpisywać akt notarialny.To pierwsza taka radosna wiadomość na tym blogu:)i teraz koniecznie musisz mnie poinformować kiedy przeprowadzka. Zrobimy parapetówkę wirtualną na odległość :)Pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
  2. Tyle siły i tyle chęci....Podziwiam! Mi z dwiema zdrowymi nogami czasem ciezko wyjść na zwykły spacer.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem każdy ma chwile słabości. Są takie momenty, że za skarby świata nie ruszam się z kanapy :) Dziękuję i pozdrawiam :)

      Usuń
  3. W tej smutnej sytuacji pozytywne jest to, że warto mieć takiego człowieka obok siebie blisko. W chwilach gorszych, w obliczu pytań o sens życia, wystarczy spojrzeć w jego oczy i wszystko staje się prostsze. Bez filozofowania, marudzenia i narzekania. Bariery człowiek ma tylko w głowie. Cały świat stoi otworem, bez względu ma okoliczności.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz racje! Warto mieć drugiego człowieka obok, a co do barier to wszystko zależy od tego, czego się od życia oczekuje. Myślę, że wiele trudności można pokonać, gdy się tylko chce. Są jednak rzeczy których nigdy nie zrobimy, ale to normalne. Każdy ma chyba coś takiego w głowie, czego nie jest w stanie osiągnąć i trzeba się z tym pogodzić.

      Usuń
  4. Podziwiam Was :) Wzajemne, codzienne podnoszenie się w miłości i szacunku... jak to moja mama zawsze mówi, nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Wspaniale spędzacie czas :) uściski ciepłe for all

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma co podziwiać, bo to tylko życie :)A co by nie było tak idealnie, to mamy czasem "odmienne zdania " na jakiś temat- reszta w domyśle:) I oczywiście uściski od wszystkich :)

      Usuń
    2. 'Odmienne zdania' - to raczej naturlane :) a podziwianie nie jest niczym złym :) tak mi się wydaje :)

      Usuń
    3. Oczywiście, że nie jest niczym złym i dzięki Małgosiu za miłe słowa, i za te uściski i za to, że tu zaglądasz:)

      Usuń
  5. Trafiłam tu przez przypadek i na pewno będę tu wracać! Wzruszająca i bardzo motywująca historia:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Piękny post.Jak trudno zdrowym ludziom wybrać się na spacer , pójść w góry , które są w zasięgu ręki. Mieszkam u podnóża gór Sowich.Wolą siedzieć w domu i to ich zadowala.Ja ile mogę to rower to wędrówki po górach.Kiedyś mamie zrobiliśmy na 75 urodziny wycieczkę w góry .Tak wysoko nigdy nie była. Brat samochodem podwiozl na przełęcz Jugowska a dalej na Wielką Sowe na nogach.Doszła szczęśliwa i zadowolona,że miała taki prezent.Piękne widoki.Teraz mama ma 83 lata i miło wspomina ta wyprawę. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Śliczny prezent zrobiliście Mamie. Zobaczyła piękny kawałek Polski i takie wspomnienia pozostawi w sercu na zawsze. Pozdrawiam serdecznie Ciebie i całą Twoją Rodzinę :)

      Usuń
  7. Piękne słowa, dają do myślenia. Wszystkiego dobrego:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Jestem w stanie sobie to wyobrazić... Przez dwa miesiące po skomplikowanym złamaniu nie byłam w stanie stanąć na nodze,zapomniałam jak się chodzi, że trzeba zginać nogę w kolanie, śniło mi się, że biegam, o kulach chodziłam 5 miesięcy. Odbyłam długą rehabilitację i siedząc w domu przepłakałam godziny, bo nie wiedziałam czy uda mi się normalnie chodzić. Nienawidziłam kul. Kiedy po pięciu miesiącach zaczęłam chodzić moje szczęście było ogromne i chociaż nie pobiegnę, więc na bieżni po prostu chodzę to nigdy na to nie narzekam, bo chodzę! Zawsze podziwiam siłę takich osób, bo to jest ogromna siła! Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po takich przejściach, człowiek wie jak ważne jest zdrowie i sprawność. Ściskam mocno :)

      Usuń
    2. Tak, i kazdy dzien, bez wzgledu na pogode. Piekny post!

      Usuń
    3. Dziękuję i pozdrawiam serdecznie:)

      Usuń