czwartek, 2 marca 2017

Kilka pstryków


Tym razem tylko kilka babskich fotek z poprzednich tygodni:)
 
Tu Zosia w tłusty czwartek. Komentować chyba nie ma potrzeby:)

Zosia dzwoni:) Ma zasięg ze wszystkiego: z kamyka, z metki od ubrania, a raz nawet w samochodzie, w czasie długiej jazdy, wyciągnęła ze swojego buta wkładkę i o dziwo też z tej wkładki udało jej się uzyskać połączenie:)

                  



Taką głupawką kończy się próba zrobienia jednego poważnego zdjęcia:)


Królowa jest tylko jedna:)

No może druga też się znajdzie:)

A w zasadzie to chyba cztery:) Królów jest dwóch, ale dziś miały być tylko babskie pstryki:)




Próba założenia liści z zabawkowej sałaty na gołe stopy:)
Udało się! Liście z zabawkowej sałaty są tam gdzie miały być:)



poniedziałek, 27 lutego 2017

Domek dla lalek

Wiem, że zniknęłam na ponad miesiąc, ale czasem jest tak, że trudno pogodzić wszystkie sprawy. Bywa, że musimy zrezygnować z rzeczy, które lubimy robić na rzecz czegoś innego. Wydawało mi się, że zimą czasu będzie więcej, bo przecież odpadnie grzebanie w ogródku, ale jakoś tak się porobiło, że było zupełnie odwrotnie.
I sama jestem sobie winna, bo zawsze wymyślę coś, co mi ten czas "kradnie":).
A najgorsze jest to, że zazwyczaj próbuję wrobić w te moje pomysły innych.
Tak było tez z domkiem dla Zosi. Zosia kończy w tym miesiącu dwa lata i chciałam jej kupić domek dla lalek. Zależało mi na tym, by domek stanowił też element wystroju jej pokoiku, to znaczy nie był kolejną plastikową zabawką, ale czymś, co będzie jednocześnie ozdobą tego miejsca. Poszperałam w internecie i gdy zobaczyłam ceny tych, które wpadły mi w oko, to pomyślałam, że jedyną nadzieją jest Dziadek Krzysiek:) Dziadek oczywiście "chwycił przynętę" i... 
Sami zobaczcie, co nam z tego domkowego zamieszania wyszło 


 
















niedziela, 22 stycznia 2017

Najsmutniejszy Dzień Babci

Zawsze myślimy, że zdążymy, że mamy jeszcze czas na telefon, na odwiedziny, na złożenie życzeń.
Wczoraj w Dniu Babci moja córka oznajmiła, że jedzie do dziadków swojego męża złożyć życzenia z okazji Ich święta. To bardzo dobrzy ludzie więc szybko stali się rodziną dla mojej córki.
- A może lepiej w niedzielę? - spytałam. Wiedziałam, że są zmęczeni po całym tygodniu pracy.
- Pojedziemy dziś!-uparła się.
Pojechali i bardzo długo nie wracali. A gdy wrócili Nina z przejęciem zaczęła opowiadać, że Babcia bardzo się ucieszyła, ale z trudem rozmawiała i ciężko oddychała. Moja córka pomyślała, że trzeba wezwać karetkę. Jest ratownikiem medycznym, więc nie potrafiła zlekceważyć takich objawów. Po zachowaniu lekarza  zorientowała się, że stan jest poważny, ale jeszcze wtedy nie myślała, nie przypuszczała, że... Przecież takie rzeczy nie przytrafiają się bliskim, no a Babcia była w rękach specjalistów. Na dodatek rodzice zięcia pojechali za karetką do szpitala, by być przy Babci. Wszystko miało się dobrze skończyć.
Ale za pół godziny dowiedzieliśmy się, że Babcia odeszła. Nie zdążyła nawet dojechać do szpitala, a przecież jeszcze zanim Ją zabrali do karetki prosiła, by wszyscy poczęstowali się sernikiem, który upiekła dzień wcześniej.
Moja córka przepłakała całą noc, a ja wciąż mam mam przed oczami Babcię siedzącą przy moim stole.

Dlaczego o tym piszę? Bo gdyby Nina mnie posłuchała, gdyby odłożyła tę wizytę do dziś-niby tylko jeden dzień, a już nie mogłaby złożyć tych życzeń Babci. Tych ostatnich życzeń. Nie miałaby szansy przytulić Jej ostatni raz.
Więc jeśli macie jeszcze komu, to nie odkładajcie ciągle tego na później.
Babcie odchodzą tak szybko.
Odchodzą nawet w swoje święto.

 


piątek, 13 stycznia 2017

O sms-ie i czymś więcej

Bywa, że przez długi czas nie mamy kontaktu, ale zawsze myślę o Niej bardzo ciepło. Obydwie pochodziłyśmy z innych miast więc po studiach widziałyśmy się tylko kilka razy. Ale to nie ma żadnego znaczenia, bo i tak jest mi bliska.
Dlaczego?
Dlatego, że jest dobrym człowiekiem. Doskonale pamiętam jak się zachowywała w czasie studiów. Gdy tylko mnie nie było na wykładach, to notatki miałam skserowane bez proszenia i przypominania. Nigdy nie było między nami jakiejś głupiej rywalizacji. Jedna chciała dla drugiej jak najlepiej.
I teraz,  po tylu latach, gdy do Niej dzwonię nic się nie zmieniło. I wiem też, że gdybym czegoś potrzebowała, to zawsze będzie tak, jak z tymi notatkami w czasie szkoły.
Choć mieszkałyśmy zawsze daleko od siebie, a po mojej przeprowadzce to "daleko" znacznie się powiększyło, to jakoś dziwnym zbiegiem okoliczności Jej życie i moje przebiegało podobnie. Obydwie urodziłyśmy dwie córki i obydwie borykałyśmy się z  podobnymi przeciwnościami losu.
Ostatnio napisała mi takiego sms-a:
Masz teraz życie poukładane, wspaniałą kochającą rodzinę i ciepły przytulny dom. Ja przy Tobie nie mam nic. Czasu dla dzieci, czasu na posprzątanie domu...Tylko praca, praca i nic ponadto.
I gdybym Jej wcale nie znała, to uwierzyłabym w to, co sama o sobie myśli. Ale ja dobrze wiem, że jest zupełnie inaczej. Bo choćby padała ze zmęczenia, to zawsze znajdzie czas dla swoich pięknych córek, dom może faktycznie czasem niewysprzątany na błysk (tak jak i u mnie- przecież nie robię zdjęć na bloga, gdy mam bałagan:)), ale za to pełen jej miłości do dzieci i stabilny finansowo, bo sama założyła firmę, sama nią kieruje i daje pracę innym.
Ona w tym codziennym maratonie nie zauważa, jak dużo osiągnęła dlatego, że wciąż się stara dla córek, dla firmy, dla ludzi, którzy Ją otaczają.
I dla mnie to właśnie Ona jest jest przykładem prawdziwej siły kobiety. Siły, która pozwala na jednoczesne bycie matką, gospodynią, szefową... Siły, która każdego dnia pcha Ją do przodu i mimo przeciwności losu (a dobrze wiem, że spotykała je często na swojej drodze) jest tam gdzie jest. A że te przeciwności losu trafiały nas podobne, to jeszcze bardziej szanuję Jej determinację i siłę, bo wiem doskonale jak musiało być Jej czasem ciężko.

W czasie mojego życia spotykałam  różnych ludzi.  Większość pojawiała się na chwilę, a tylko nieliczne wyjątki pozostają gdzieś obok nas przez długie lata. I Ona jest właśnie takim wyjątkiem.
Choć daleko i czasem długo, długo bez odzewu, to wiem, że tam jest i pamięta.
Tak jak ja zawsze pamiętam.