niedziela, 20 marca 2016

Gdzie jestem?

Pisanie to taka terapia, która pozwala zajrzeć do środka "mojego ja" (duszy, serca, a może głowy - kto jak woli).
Piszę i zwalniam, zatrzymuje się, czasem wracam do rzeczy, do chwil prawie już zapomnianych.
Wyblakłe wspomnienia  znów nabierają kolorów.
Ale nie wspomnienia są tu najważniejsze tylko ja. Poznać siebie, zaakceptować, pokochać...
Zawsze łatwiej kogoś, a co z nami?
Pędzimy, staramy się, myślimy zawsze o o niej, o nim, o nich... 
Może nawet czasem za bardzo, może czasem to przeszkadza i wcale nie jest im tak potrzebne?
Tylko jak tu się zatrzymać, jak znaleźć siebie w tym wszystkim?
Jak  polubić  i najważniejsze nauczyć się być  ze sobą? Jak dogrzebać się do tego co mamy w sobie, jak odkryć kim jesteśmy naprawdę?
Szybko, w biegu, cel za celem, poniedziałek, piątek i chwila oddechu w weekend albo i nie, bo dom, bo zaległości we wszystkim. Jak zatrzymać karuzelę, jak  dostrzec co ważne, a co nie?
Pewnie jest wiele sposobów, psycholodzy mają swoje, "wróżki"  swoje.
Każdy coś radzi, poucza i daje recepty.

Ale gotowego lekarstwa nie ma.
Tego trzeba się uczyć stopniowo, krok za krokiem poznawać siebie.
I z jednej strony to przecież takie oczywiste, że to potrzebne bo bez naszego Ja nie znajdziemy spokoju i szczęścia, a z drugiej tak łatwo to przeoczyć.










17 komentarzy:

  1. Jak bardzo się cieszę, że znalazłaś mnie i ostawiłaś komentarz. Dzięki temu trafiłam tutaj - gdzie nie mówi się tylko o nowym kubku (choć je darzę wielką sympatią), o tym jakie wspaniałe są nowe zakupione skorupy.
    Właśnie słyszę ptaki lecące do wiosny... Nie wiem jakie - ciemno jest, ale słyszę je.... Mogę słyszeć - dzięki Bogu. Mogę chodzić, żyć, tańczyć, śpiewać.... Czuję, że u Ciebie mogę właśnie o tym napisać i przeczytać. Nawet nie wiesz, jak bardzo trafiłaś dziś w punkt ze swoim wpisem. Leję łzy nad zdrowiem mojego taty, który jak każdy prawie 80-letni człowiek ma problemy zdrowotne. A ja nie mogę przejść nad tym do porządku dziennego. Zawsze był taki silny, pracowity, sprawny.... na chodzie... Nie umiem zaakceptować tego, jak jest teraz. A może to tylko ja tak odczuwam? Nie potrafię patrzeć bez emocji jak słabnie.... Jak napisałaś -czasem ta troska przeszkadza mi w funkcjonowaniu...
    Oj, pojechałam. Ale otworzyłaś we mnie jakieś drzwi - masz magiczny klucz czy jak?
    Dziękuję, że tworzysz takie miejsce....
    P.s. Zajrzałam na drugą stronę lustra... Czary się dzieją u tej Aniki.

    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, że poświęciłaś mi chwilkę. Kilka dni temu były urodziny mojego Taty, któreś z kolei już bez Niego.Bardzo mi go brak i żal, bo gdy człowiek młodszy, to tak goni do przodu, że przez palce umykają chwile, które można było spędzić inaczej. Żal, ze tyle ciekawych rzeczy nie zdążył mi powiedzieć. Żal, że byłam taka nieuważna i rozpędzona. Przeoczyłam tak dużo. Wiem, że Ci teraz ciężko, ale ważne jest, że Go jeszcze masz. Ściskam mocno i jeszcze raz dziękuję.

      Usuń
  2. Taka chwila dla siebie jest bardzo potrzebna. Basiu sliczna toaletka!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj potrzebna, a toaletka przerobiona ze zwykłej dostawki biurka. Pozdrawiam

      Usuń
  3. Mi zajęło trochę czasu, żeby siebie zaakceptować taką jaką jestem. Choć czasami i tak zdarzają mi się chwile zwątpienia. W samą siebie. Ale już na siłę nie mam zamiaru się dostosowywać.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chwile zwątpienia zawsze mogą się pojawić. Ważne, żeby nie zdominowały naszego życia. Również pozdrawiam :)

      Usuń
  4. Oj, jestem w tym temacie mocno ostatnio osadzona. Zastanawiam się co ma sens, po co mi ten względny komfort życia, skoro nie czuję się szczęśliwa. Zgubiłam gdzieś siebie i błądzę jak we mgle. Kto jest taki mądry i wskaże mi drogę powrotną? Z przyjemnością patrzę na Twoje wnętrze - uspokaja mnie. Może pomożemy sobie wzajemnie ? :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Według mnie sens mają bardzo proste rzeczy: miłość, uczciwość, wierność. Gdy się gubię, gdy zaczynam się oddalać to wystarczy, że pomyślę jak inni mają ciężko: nieuleczalne choroby dzieci, cierpienia, wojny i zaraz trzeźwiej patrzę na swoje życie.Bardzo się cieszę, że tu zaglądasz, razem zawsze łatwiej. Ściskam mocno :)

      Usuń
    2. Kurcze. Ja mam przekorną naturę. Bardzo nie lubię pocieszać się tym, że inni mają gorzej. Wiem, że to jest rozsądne podejście, mam koleżankę, która ciągle mi to głowy wbija. Ja jednak się buntuję. Chciałabym, tak po amerykańsku - piąć w górę do tych lepszych ode mnie. I zrozum tu człowieka :-)

      Usuń
    3. To nie chodzi o pocieszanie tylko docenienie tego co się ma. Oczywiście, że cele są ważne, ale nie można się zagubić w pogoni za kolejnymi rzeczami nie dostrzegając realnego życia. Nie można żyć tylko planami, bo teraźniejszość nam umknie. A przecież prawdziwe znaczenie ma to, co jest teraz.

      Usuń
  5. Kiedy emigrowałam i nagle wiele musiałam na nowo przyswoić, wtedy również przyswoiłam siebie, odnalazłam się, myślę, że to uczucie przychodzi w najmniej oczekiwanym momencie i świat się zmienia, życie. Fakt, dotknęło mnie coś wczesniej, z czym musiałam się uporać. Kiedy człowiek jest świadomy, łatwiej akceptować i kochać, ponad wszystko. Uściski posyłam :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skąd ja to znam: przeprowadzka na drugi koniec kraju, nowy dom, nowa praca, nowi znajomi. Inna rzeczywistość i inna ja w tej obcej rzeczywistości.Też ściskam :)

      Usuń
  6. Ach, toaletka i szufladki z motywem roślinnym - bajeczne :*

    OdpowiedzUsuń
  7. Fajnie, że znalazłaś swój sposób na oswajanie emocji :) To naprawdę ważne, żeby nie dać się zwariować i nie zapędzić w szarej codzienności :) Pozdrawiam Cię mocno!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A zapędzić się bardzo łatwo w codzienność. Trzeba wciąż szukać tego, co nam pozwoli "utrzymać pion". Dla jednych to pasja, dla innych wypoczynek,każdy ma swoje "złote środki". Pozdrawiam serdecznie:)

      Usuń
  8. Najważniejsze jest odnaleźć siebie i być sobą. Mądrymi słowami się opisałaś, przedstawiając swoją kobiecą naturę. Wystrój, bardzo elegancki. Serdeczności dla wspaniałej Dziewczyny

    Czy mogłabyś, podać swoje Imię? Bo tak jakoś bezimiennie, dziwnie mi się do Ciebie zwracać.

    OdpowiedzUsuń