wtorek, 29 marca 2016

Oddechu mi trzeba


Czasem jest tak, że rzucamy wszystko i gnamy przed siebie. Droga prowadzi sama, a my chłoniemy co się da i cieszymy jak dzieci, że wiosna, że krokusy i, że jeszcze góry takie ośnieżone, a nisko już ptaki się grzeją w pierwszych mocniejszych promienie słońca.
Rozglądamy się łapczywie i chcemy jak najwięcej zatrzymać dla siebie. Naciskamy spust migawki i zostawiamy na potem do obejrzenia jakimś późnym wieczorem.

I tak jedziemy, a problemy i zmartwienia zostają za nami.
I choć to tylko jeden krótki dzień, to dzień tak bardzo potrzebny, żeby móc jutro wstać i zacząć zwyczajne życie z pospiechem i tą gmatwaniną trosk.
Bo ktoś z rodziny w szpitalu bardzo chory, bo trzeba załatwić milion spraw, bo jutro może być trudniejsze od dnia dzisiejszego i samo myślenie o tym przyprawia o ból głowy.

Ale to wszystko dopiero jutro.

A dziś oddech tak głęboki, że starczy na zapas.

















 





6 komentarzy:

  1. Widać, że wiosna w pełni... i niech rodzinne problemy dobrze się rozwiążą :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki. Wiosna, wiosna... a na Babiej śnieg jak nie wiem co :) No i wczoraj jechałam przez Zawoję :)

      Usuń
  2. Od kiedy poczułam wiosne też mi się marzy taka wycieczka!

    OdpowiedzUsuń
  3. Pięknie napisane a zdjęcia zachwycające :-) Wszystkiego dobrego dla rodzinki i przyjaciół :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serdeczne dzięki i również wszystkiego dobrego :)

      Usuń