niedziela, 20 marca 2016

Czasu nie cofnę


Taki obrazek: dom rodzinny, mama przy kuchni, ja przy oknie, a za oknem drzewa jeszcze wtedy.
Teraz tam stoi dom.
Wtedy na tych drzewach pełno ptaków: gile, sikorki, sroki, wróble, dzięcioły z czerwonymi czapeczkami...
Teraz ptaków już nie ma.
Zimą w kuchni ciepło, na kuchni zawsze obiad i zawsze spokój w domu.
Rodzice nigdy się nie kłócili i szanowali się do końca swoich dni.
Maiłam dzieciństwo bez klucza na szyi, z matką która czeka na dzieci, a nie dziećmi czekającymi, aż matka wróci z pracy.
Czekałam na Tatę, bo powrót Taty z pracy to było wydarzenie.
Wszystko trzeba Mu było opowiedzieć poklei. A przecież od rana tyle ważnych rzeczy się stało: a to kubek potłuczony, a to stopnie w szkole, a to siostra powiedziała, że...
Po powrocie z pracy Tata był dla nas. Miał zawsze cierpliwość i siłę.

A moje dzieci?
Miały, mają dom zupełnie inny.
Gdy moja córka skończyła 7 miesięcy wróciłam do pracy.
W domu opiekunki: jedna, druga, potem przedszkole szkoła i klucz na szyi.
Wszystko szybciej, wszystko inaczej.
Młodsza nadal ciągle pyta, kiedy wrócę z pracy.
Zastanawiam się ile mi umknęło z  ich dzieciństwa?
Ile pierwszych słów wypowiedziały przy kimś innym?
Ile nowych rzeczy odkryły nie na moich oczach ?
Ile razy ich brudne buzie wycierały obce ręce?
Ile babek z pisaku stawiały dla kogoś innego?

Przeleciało, a czasu nie cofnę. 







2 komentarze:

  1. Nie da się cofnąć czasu ale można próbować wykorzystać ten który mamy.
    Na mnie też syn często czeka na mój powrót. Ale jak wracam mamy czas dla tylko dla siebie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz racje, ale trochę żal, że nie wiadomo kiedy urosły.

      Usuń